Profesor Guz

Bez tytułu

fot. youtube/PrintScreen

W dzisiejszym Naszym Dzienniku ukazał się wywiad z księdzem profesorem Tadeuszem Guzem pod nader poważnie brzmiącym tytułem Nie zdradzić racji stanu. Jest on o tyle cenny, że o ile zazwyczaj postulaty i oczekiwania Kościoła katolickiego względem rządzących wyrażane są w formie niezrozumiałej dla osób postronnych, to tym razem można je niezwykle łatwo odczytać.

Oczywiście, przekaz nie jest aż tak bezpośredni, nie ma sekwencji

Czcigodny Księże Profesorze, co jeśli PiS nie sypnie dodatkowej kasy?

Cóż, w takim wypadku będą się musieli liczyć z dzikim atakiem z każdej z 10 000 ambon, a w najlepszym wypadku z tym, że się od nich odetniemy.

ale jest blisko. Zresztą przekonajcie się sami, jestem też ciekawy alternatywnych interpretacji wypowiedzi księdza profesora.

Za każdą przysługę okażecie nam hołd i wdzięczność

Wielu Polakom zabrakło podczas wieczoru wyborczego słów podziękowania Narodowi za ten wybór, a Kościołowi za modlitwę. Przedstawiciele PiS dziękowali sobie nawzajem.

– To jest właśnie kwestia wielkiej kultury politycznej, która polega na tym, aby rozumieć nasz porządek konstytucyjny(…) Sądzę, że podziękowanie Bogu, Kościołowi i Narodowi nadejdzie w swoim czasie.

Wykluczycie odmieńców

Jak rządzący politycy, reprezentanci Narodu, mają odczytywać wolę Suwerena i przekładać ją na konkretne akty legislacyjne?

– To, o co w pierwszym rzędzie muszą zadbać, to o samą bytowość człowieka jako człowieka, o każde małżeństwo, o każdą rodzinę, bo to są naturalne fundamenty państwa. Dlatego też wydaje mi się, że w tej chwili olbrzymim zadaniem, które stoi przed polskim rządem, Sejmem, Senatem, jest odzyskanie tej pozycji człowieka, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, dodając w sensie eklezjalnym jako związku sakramentalnego, a także rodziny, ponieważ te bytowości przez oddziaływania różnych ideologii zostały bardzo mocno zachwiane w swojej egzystencji. To olbrzymia praca, która czeka na nowy rząd i parlament, bo bez tego odzyskania chrześcijańskiej koncepcji człowieka jako podmiotu, osoby i jego podstawowych wspólnot – małżeństwa i rodziny, nie powiedzie się program odbudowy polskiej państwowości, ponieważ fundamentalną i konieczną komórką naszego państwa jest stabilna rodzina.

Wprowadzicie całkowity zakaz aborcji

Jakie są skutki ustawodawstwa dopuszczającego aborcję w porządku doczesnym i duchowym.

– Dopuszczenie aborcji w niektórych przypadkach w prawodawstwie RP oznacza w sensie duchowego rozumienia prawa, że dochodzi do zdrady polskiej racji stanu, i to w najgłębszej istocie. Powiedzieliśmy, że to Naród jest Suwerenem, zatem zgoda polskiego prawodawcy na uśmiercenie choćby jednego dziecka w łonie matki oznacza zasadniczą zdradę polskiej racji stanu. To jest zabijanie Suwerena, uderzenie w Naród. A przecież Naród jest twórcą państwa, nie odwrotnie. Dlatego uważam, że ta ustawa powinna być jedną z naczelnych i najszybciej znowelizowanych, czyli definitywny zakaz aborcji w polskim prawodawstwie, jeżeli nowy prawodawca chce przed Narodem udowodnić swą prawość i praworządność.

Zastąpicie prawo świeckie religijnym

Państwo prawa przestrzega zatem katalogu praw naturalnych?

– Pan Bóg wpisał w każde ludzkie serce prawo naturalne i każdy człowiek, bez względu na wyznanie, narodowość czy kulturę, poczynający się i rodzący się jako osoba otrzymuje od Boga nieśmiertelną duszę i otrzymuje najwyższe imperatywy prawa naturalnego, jak choćby „czyń dobro, a unikaj zła”, i wszystkie normy Dekalogu, które pozwalają człowiekowi w sposób najdoskonalszy budować jego bytowość. I na tym polega ta polska racja stanu w sensie polskiego prawa, aby bazowało ono na obiektywnych, niezmiennych i absolutnie wiążących każdego Polaka jako człowieka zasadach prawa naturalnego, którego sercem jest Dekalog. Samo pojęcie państwa prawa nie wystarczy. Trzeba ostrożnie i uważnie posługiwać się tym pojęciem. Największe systemy totalitarne także tworzyły systemy prawne i miały ambicje, by być państwami prawa, ale obiektywnie nimi nie były.

Obiektywnie, czyli?

– W sensie prawno-moralnym, czyli ponadustawowych norm i imperatywów prawa naturalnego, które nie jest dziełem człowieka, ale Boga Objawionego jako Stwórcy. W tym kierunku powinna iść odnowa prawa i moralności w Polsce, aby jednoznacznie wszystkie akty stanowienia prawa i orzecznictwa z jednej strony wspierały się na literze i duchu prawa stanowionego, ale by były także zakorzenione w strukturach prawa naturalnego.

Przeprowadzicie czystkę na uniwersytetach

Rządy w Polsce się zmieniają, a uniwersytety jak były, tak są opanowane przez marksistów i ich następców, nierzadko brylujących w różnego rodzaju doradczych przyrządowych gremiach.

– Nowy rząd i nowy parlament polski stanie przed olbrzymim procesem konieczności deideologizacji polskości. I to nie tylko chodzi o dekomunizację, ale już w międzyczasie jesteśmy konfrontowani z ideologią, czyli neomarksizmem globalnym. I jesteśmy ideologizowani także różnymi nurtami liberalizmu i libertynizmu, różnymi nurtami relatywizmu i sceptycyzmu czy scjentyzmu. Chodzi o to, żeby w trosce polityki polskiej o ducha Polaków kształcić tego ducha na fundamencie prawdy i ze względu na nią. To jest najskuteczniejszym środkiem do koniecznego procesu deideologizacji Polski. Ja już nie mówię o dekomunizacji, bo dekomunizacja jest tylko fragmentem tego procesu.

A jak się komuś nie spodoba, uszczęśliwicie go na siłę

Deideologizacja w ujęciu zarysowanym przez Księdza Profesora wymaga odwagi i konsekwencji.

– Ale to rząd jest organem decyzyjnym. W momencie, kiedy polityk decyduje się na przejęcie władzy w sensie reprezentowania narodu, to wtedy musi mieć też odwagę i męstwo do tego, żeby działać zgodnie z racją stanu każdego człowieka, każdej grupy społecznej. A racja człowieka czasem wymaga, żeby bronić człowieka wbrew jemu samemu.

 

Myślę że intencje księdza profesora odczytałem prawidłowo i że podobnie odczytają je rządzący naszym krajem. Oczywiście to początek biznesowych negocjacji, ważniejsze więc czy będą chcieli je spełniać.

Zapraszam na ćwitera i fejsa.

Advertisements

Jasie i Małgosie

Organizacje pro-life rozdają w zamian za nieobowiązkowe darowizny modele 10-tygodniowego płodu. Model ten nazywają “Jasiem”.

Bez tytułu

Zastanawialiśmy się dlaczego są tylko “Jasie”, nie ma “Małgoś”.

I chyba już wiem. Profesor Chazan, Kaja Godek i inni ludzie o bardzo wrażliwym sumieniu chcą zrezygnować z wszystkich trzech wyjątków w polskim prawie dopuszczających legalną aborcję.

O ile więc “małym Jasiem” można epatować, mówiąc że być może wyrośnie z niego ktoś równie mądry i dobry jak profesor Chazan, to w przypadku “małej Małgosi” można byłoby odbić argument:

to jest Małgosia, teraz zostanie urodzona wbrew woli matki, ale po zgwałceniu w wieku 13 lat umrze, bo zgodnie z prawem nie będzie można usunąć ciąży zagrażającej jej życiu.

Ćwiterfejs!

Upiór w redakcji

W redakcji Gościa Niedzielnego spore zaniepokojenie. Okazuje się bowiem, że w wyniku groźnej dyrektywy unijnej, może się okazać, że złamane zostaną wrażliwe katolickie sumienia.

Co dalej z groźną dyrektywą UE?
Kolejna, druga już dyrektywa „antydyskryminacyjna” miałaby dodać do katalogu zakazanych praktyk dyskryminację m.in. ze względu na orientację seksualną. Postulat ten wydaje się teoretycznie słuszny, jednak w praktyce jego wdrożenie mogłoby oznaczać nie ochronę krzywdzonych, ale promocję zachowań, które są nie do przyjęcia.

Jakież to straszliwe konsekwencje niesie ze sobą ta pełna niegodziwości dyrektywa, skonstruowana zapewne przez siepaczy cywilizacji śmierci? Tu Gość odsyła do innego artykułu, pod mrożącym krew w żyłach tytułem “Gość” będzie musiał zatrudnić homoseksualistę?

W nowej, projektowanej dyrektywie katalog ten jest rozszerzony o religię lub przekonania, niepełnosprawność, wiek, a także – uwaga! – orientację seksualną.

Czytając ten tekst, wierni czytelnicy Gościa, ci o dobrze już wyrobionej umiejętności samodzielnego myślenia i o poprawnie uformowanym sumieniu, kręcą zapewne głową z niedowierzaniem i oburzeniem.

Wsłuchajmy się w ten przekaz. Oto wyznawcy religii miłości bliźniego nie są w stanie pogodzić się z tym, że zabronione będzie poniżanie i odzieranie z godności ludzkiej człowieka tylko za to, że jest homoseksualistą. Niemożliwe ma być odmówienie mu prawa do zatrudnienia tylko dlatego, że jest homoseksualistą. Także prawa do zatrudnienia w redakcji Gościa Niedzielnego, bo dlaczegóż by nie?

Dlaczego wizja przebywania w jednym pomieszczeniu i wspólnego wykonywania obowiązków służbowych z gejem czy lesbijką jest dla redaktora Dudały nie do zniesienia, jest niewyobrażalna, budzi w nim grozę i panikę moralną? Chyba nie chcę się tego nawet domyślać.

P.S. Wiem, że nieładnie się śmiać z nazwisk, ale nazwisko Dudała i prezentowany profil psychiczny redaktora przypomniał mi komedię Barei.

 

P.P.S. Nizszaforma ćwituje, jest także obecna na fejsie

O tym jak Polaczek wzruszył się losem prześladowanych i jak zaraz mu przeszło

To wstrząsające, gdy ludzie są prześladowani za to kim są, albo za to w co wierzą (o ile ich wierzenia nie krzywdzą innych). Były minister transportu w rządzie PiS, pan Jerzy Polaczek, wzruszył się głęboko losem prześladowanych w Iranie chrześcijan i zretweetował wiadomość o ich pożałowania godnym losie.

B1nXkKYIEAAD_-R

Traf jednak chciał, że zdjęcie ilustracyjne nie przedstawia bynajmniej chrześcijan, lecz gejów straconych w Iranie. Nie omieszkałem o tym wspomnieć byłemu panu ministrowi, licząc że okaże podobne współczucie dla ludzi prześladowanych ze względu na orientację seksualną.

Bez tytułu

Niedługo później tweet o prześladowaniach zniknął z profilu pana ministra i został zastąpiony innym, o podobnej tematyce, lecz bez niebezpiecznego zdjęcia.

Bez tytułu2

Zastanawiam się, jak to jest z tymi chrześcijańskimi wartościami. Chodzi o ochronę prześladowanych, czy o ochronę swoich?

P.S. Nizszaforma ćwituje, a także ma minireprezentację na fejsie

Maryja piecze najlepsze ciasta, bo tak powiedział Józef

Judyta. Jak dobrze poszperać, nawet Biblia zawiera różne wzorce kobiecości.

Judyta. Jak dobrze poszperać, nawet Biblia zawiera różne wzorce kobiecości.

Chrześcijańska blogerka, żona i matka Maria Stępień pisze:

I jak mnie kiedyś mój mąż obudzi w nocy i powie, że musimy pakować dzieci i uciekać naszym trzydrzwiowym Punto do Egiptu, to jadę w ciemno. Wszak Maryja nie dyskutowała, że środek nocy, że mają małe dziecko i osła jako środek transportu, że może rano omówią to po śniadaniu, i On, Józef wysłucha Jej “za i przeciw”. Maryja zgodziła się bez słowa. Bo nie była partnerką, tylko poddaną żoną.

Pominąwszy przygnębiający wydźwięk tego tekstu, zastanawia mnie dość podstawowa kwestia. Skąd blogerka Stępień wie, że Maryja nie dyskutowała i zgodziła się bez słowa? Skąd przekonanie, ba, pewność że tak było?
Otóż wie to z relacji tworzących patriarchalną społeczność mężczyzn, którą oni sami ogłosili Słowem Bożym. I czynią to po dziś dzień. Tylko dlaczego ówczesne i wspołczesne Maryje dają sobie tę ściemę wcisnąć?

Inspiracją dla niniejszej notki była rozmowa z człowiekiem, który swoje sny opisuje tu. Ja z kolei bredzę od czasu do czasu na tłiterze i fejsie.