Treść, której Bóg chciał

fot. youtube

fot. youtube

Na stronie Gościa Niedzielnego pan Ireneusz Krosny komentując dzisiejsze czytania pisze o jednym ze starotestamentowych cytatów:

zawiera w sobie głęboką treść. Treść, której Bóg chciał.

Po czym podkreśla, że wszystkie teksty ze Starego Testamentu są równie wartościowe i barbarzyństwem byłaby próba brania ich w cudzysłów.

Dziś wiele jest prób faktycznego skasowania z Biblii treści dotyczących choćby homoseksualizmu czy nierozerwalności małżeństwa, a tłumaczy się pojawienie się tych zdań w Biblii wpływem kultury owych czasów. Tymczasem żadne zdanie w Biblii nie pojawia się przypadkowo i tak traktują Biblię Jezus i apostołowie.

Nie mam jednak pewności dlaczego autorowi przypomniał się akurat homoseksualizm i rozwody. Mam propozycję zakończenia tego błyskotliwego tekstu z jeszcze większym przytupem.

Dziś wiele jest prób faktycznego skasowania z Biblii treści dotyczących choćby wytępienia całych narodów (Chetytów, Girgaszytów, Amorytów, Kananejczyków, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów) bez okazywania im litości, a tłumaczy się pojawienie się tych zdań w Biblii wpływem kultury owych czasów. Tymczasem żadne zdanie w Biblii nie pojawia się przypadkowo i tak traktują Biblię Jezus i apostołowie.

To przecież także głębokie treści. Treści, których Bóg chciał. I tylko dewastujące zmiany w kulturze i języku sprawiają, że dziś użylibyśmy określenia czystka etniczna czy ludobójstwo.

Ćwiterfejs!

Advertisements

Na Dudę?

Nie.

(fot. wPolityce.pl)

Doskonale rozumiem rozgoryczenie Platformą. Tym jak pogrywała sobie związkami partnerskimi i innymi sprawami ważnymi dla lesbijek i gejów. Zdaję sobie sprawę jak nieudolność, koniunkturalność i przaśność obecnego prezydenta może odstręczać do tego stopnia, że nie chce się oddać na niego głosu.

Nie mieści mi się jednak w głowie aktywne popieranie doktora Dudy i jego partii.

Taki np. poseł Stanisław Pięta, który na cześć doktora Dudy pisze tłity w rodzaju:

czy

kilka lat temu złożył interpelację, w której zrównywał homoseksualizm z pedofilią i zoofilią. Żartował też sobie wesoło, czy homoseksualistów należałoby powiesić czy rozstrzelać. Za te wszystkie akcje nie spotkała go żadna reprymenda ze strony władz partii, ba, bronili go światli i otwarci PiSowcy w rodzaju Jacka Sasina. To zrozumiałe, wszak wolność słowa jest tak cenna dla ludzi tej partii.

Zakładam, że głosujący na doktora Dudę nie łudzą się, że cokolwiek od PiSu otrzymamy, pewnie liczą na szybszy rozpad PO i przetasowanie na scenie politycznej (dyskusyjny scenariusz). Najbardziej prawdopodobna reakcja, na którą można liczyć ze strony katoprawicy, to szydersta (nawet pedały głosują na Dudę, hyhy). Można już usłyszeć, że to prowokacja, dla pobożnych katolików sama myśl że głosują na tego samego kandydata co gej jest niemożliwą do zniesienia obrzydliwością.

(Nie wiem dlaczego, ale przypomniała mi się posłanka PiS Szczypińska, która oświadczyła, że przy transfuzji wolałaby otrzymać krew nie od geja).

Naprawdę, nie zadrży wam ręka przy popieraniu tych ludzi?

Ćwiterfejs!

Geje to ludzie!

Zazwyczaj artykuły o gejach w prasie katolickiej i prawicowej sugerują, że są to osobnicy niepełnowartościowi, by nie rzec podludzie, indywidua roznoszące choroby, których najlepiej byłoby pozbawić części praw. Całość oczywiście jest zilustrowana fotką, mającą kompromitować gejów w oczach polskiego małomiasteczkowego kołtuna.

(nie mam pojęcia co jest nie tak z osobą powyżej, ale intuicja podpowiada mi, że niniejszą fotografię mógłbym znaleźć w krytycznej dyskusji o gejach na wykopie).

Tym większe było moje zaskoczenie, gdy na stronie Gościa Niedzielnego przeczytałem, że

Tymczasem to ludzie o takich samych potrzebach jak wszyscy inni – chcą pracy za godziwe pieniądze, których nie będą pochłaniały kolejne wprowadzane przez władzę podatki. Chcą dobrego dostępu do edukacji i służby zdrowia. Chcą mieć zapewnione świadczenia socjalne, albo zapewnić je sobie samemu, ale by tak się stało państwo nie może pochłaniać w podatkach większości wypracowanych przez obywateli pieniędzy.

Tak, proszę państwa, to jest o gejach. Niebywałe, prawda? Geje to ludzie tacy jak my (tzn. oni).  Oczywiście katolickie czasopismo nie użyje słowa geje, tylko napisze o osobach o skłonnościach homoseksualnych, ale nie wymagajmy zbyt wiele, na początek wystarczy.

Pewnie zastanawiacie się skąd ten przypływ jakże nietypowego dla chrześcijan szacunku dla bliźnich?

Wyjaśniam:

Na Andrzeja Dudę głosowało w I turze sporo osób o skłonnościach homoseksualnych.

No, to drodzy koledzy geje, koleżanki lesbijki, “i co to tam jeszcze jest” (cytat z pewnego dominikanina), już wiecie co macie robić by odzyskać w oczach katolików rozum i godność człowieka.

A poważniej, przeczytajcie sobie ten artykuł. This is wrong on so many levels.

Ćwiterfejs!

Wielbiciele marszałka

Powoływać się na Kościuszkę, posługiwać się jego imieniem, zachwycać się nim i solidaryzować się z jego ideałami może każdy bezkarnie, bez konsekwencji i kosztów. Bo Kościuszko nie żyje. Kto solidaryzuje się ze mną, musi płacić wysiłkiem, męką, trudem, ofiarą z wolności, z życia. Kiedyś, gdy mnie już nie będzie, będę miał także miliony równie zapalczywych i podobnie nieryzykujących wielbicieli.

Józef Piłsudski w grudniu 1915

Zaskakująco profetyczna wypowiedź.

wSieci

IMG_8046

pil1

fronda.pl

pil2

fronda.pl

Przed drugą turą wyborów przewiduję wzmożenie uwielbienia dla nieżyjących postaci. 

Ćwiterfejs!

Nieco ekscentryczna notka o tym, co wynikło z myślenia o życiu zarodkowym doktora Dudy (i nie tylko jego)

We wczorajszej audycji telewizyjnej doktor Andrzej Duda, kandydat na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, oświadczył, że “każdy z nas kiedyś był zarodkiem”, co zaraz z entuzjazmem przekazali dalej jego partyjni koledzy.

Po spontanicznej śmiechawce zaczęliśmy z mężem dyskutować i odkrywać coraz to nowe poziomy tej głębokiej myśli. Zanim bowiem doktor Duda stał się zarodkiem, konieczne było połączenie plemników Taty-Dudy z komórką jajową Mamy-Dudy. By wyprodukować ten materiał rodzice kandydata na najwyższy urząd w państwie musieli jeść rozmaite produkty pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Z kolei produkty roślinne wyrosły z ziemi użyźnionej… ekhm… nic.

No właśnie, nie będziemy chyba iść tak daleko w roztrząsaniu czym lub kim każdy z nas kiedyś był.

Była o tym wszak piosenka znanego artysty młodzieżowego.

Czy doktor Duda ją zna?

Jest piątek, przeniosę się chyba w jeszcze bardziej kosmiczne wymiary.

Ćwiterfejs!

Jak (nie) działa wolny rynek (idei)

W związku z typowym dla niedzielnego popołudnia dołem wpadłem w nastrój filozoficzno-polemiczny i zacząłem sobie zadawać naiwne pytania z serii “jak to jest”.

korwę

Panowie ze zdjęcia powyżej zgodnie twierdzą, że Wolny Rynek™ rozwiąże wszelkie możliwe problemy ludzkości. Wie o tym doskonale każdy czytelnik wykopu, czy przeglądający demotywatory.

1400931647_by_Velaro360_600 (1)

Mimo że Singapur jest tak blisko ideału, to Prawdziwy Wolny Rynek™ nie panuje już obecnie chyba w żadnym kraju na świecie. Nawet w Singapurze występują tfu-podatki.

Pojawia się zatem pytanie: dlaczego Wolny Rynek™ nie rozwiązał swojego podstawowego problemu i nie przebił się na Wolnym Rynku™ Idei? Dlaczego jak świat światem istnieją regulacje, podatki, a w ostatnich latach ta tendencja w naszym kręgu kulturowym się nawet nasila? Dlaczego Wolny Rynek™ nie zmiecie w proch innych form organizacji życia społecznego? Wszak przetrwanie na Wolnym Rynku™ świadczy o jakości towaru, a jeśli towar znika, to znaczy, że jest niepotrzebny lub przestarzały.

Widzę tylko dwie możliwe odpowiedzi:

1. rynek idei jest rynkiem regulowanym, czyli mamy do czynienia ze spiskiem

2. Wolny Rynek™ wcale nie jest najlepszy na świecie, a próba tłumaczenia wszystkiego przy pomocy mechanizmów wolnorynkowych jest takim uproszczeniem, jakim byłoby zatrzymanie się w fizyce na zasadach dynamiki Newtona.

Po przeglądnięciu Wykopu drugą możliwość zdecydowanie odrzucam, pozostaje zatem spisek.

Ćwiterfejs!

Psychuszka

Dziś na prawicowym tłiterze rozpętała się prawdziwa histeria.

Narracja idzie tak:

Młody odważny chłopak został przez opresyjne państwo zamknięty w psychuszce. Jak w ZSRR. 

Czytajmy:

Krótko mówiąc, w niezależnych głowach wszystko układa się w logiczną całość.

mental-illness-art-a3ce9bb6a9a7cdbc1

Oczywiście nikt już nie pamięta o oficjalnym komunikacie krakowskiej prokuratury.

Podejrzany był poszukiwany 2 listami gończymi – wydanymi przez sądy:  za przestępstwa oszustwa popełnione w recydywie i do odbycia detencji. Marek M. zbiegł z oddziału, w którym odbywał detencję. Był również poszukiwany przez prokuraturę. (…) przedstawił własną wersję jego zachowania. Stanowi ona linię obrony podejrzanego i jest sprzeczna z zebranym materiałem dowodowym. (…) Od zatrzymania był w stresie, niewiele pamięta, pełną świadomość odzyskał następnego dnia.

Ćwiterfejs!