Jasie i Małgosie

Organizacje pro-life rozdają w zamian za nieobowiązkowe darowizny modele 10-tygodniowego płodu. Model ten nazywają “Jasiem”.

Bez tytułu

Zastanawialiśmy się dlaczego są tylko “Jasie”, nie ma “Małgoś”.

I chyba już wiem. Profesor Chazan, Kaja Godek i inni ludzie o bardzo wrażliwym sumieniu chcą zrezygnować z wszystkich trzech wyjątków w polskim prawie dopuszczających legalną aborcję.

O ile więc “małym Jasiem” można epatować, mówiąc że być może wyrośnie z niego ktoś równie mądry i dobry jak profesor Chazan, to w przypadku “małej Małgosi” można byłoby odbić argument:

to jest Małgosia, teraz zostanie urodzona wbrew woli matki, ale po zgwałceniu w wieku 13 lat umrze, bo zgodnie z prawem nie będzie można usunąć ciąży zagrażającej jej życiu.

Ćwiterfejs!

Advertisements

Na Dudę?

Nie.

(fot. wPolityce.pl)

Doskonale rozumiem rozgoryczenie Platformą. Tym jak pogrywała sobie związkami partnerskimi i innymi sprawami ważnymi dla lesbijek i gejów. Zdaję sobie sprawę jak nieudolność, koniunkturalność i przaśność obecnego prezydenta może odstręczać do tego stopnia, że nie chce się oddać na niego głosu.

Nie mieści mi się jednak w głowie aktywne popieranie doktora Dudy i jego partii.

Taki np. poseł Stanisław Pięta, który na cześć doktora Dudy pisze tłity w rodzaju:

czy

kilka lat temu złożył interpelację, w której zrównywał homoseksualizm z pedofilią i zoofilią. Żartował też sobie wesoło, czy homoseksualistów należałoby powiesić czy rozstrzelać. Za te wszystkie akcje nie spotkała go żadna reprymenda ze strony władz partii, ba, bronili go światli i otwarci PiSowcy w rodzaju Jacka Sasina. To zrozumiałe, wszak wolność słowa jest tak cenna dla ludzi tej partii.

Zakładam, że głosujący na doktora Dudę nie łudzą się, że cokolwiek od PiSu otrzymamy, pewnie liczą na szybszy rozpad PO i przetasowanie na scenie politycznej (dyskusyjny scenariusz). Najbardziej prawdopodobna reakcja, na którą można liczyć ze strony katoprawicy, to szydersta (nawet pedały głosują na Dudę, hyhy). Można już usłyszeć, że to prowokacja, dla pobożnych katolików sama myśl że głosują na tego samego kandydata co gej jest niemożliwą do zniesienia obrzydliwością.

(Nie wiem dlaczego, ale przypomniała mi się posłanka PiS Szczypińska, która oświadczyła, że przy transfuzji wolałaby otrzymać krew nie od geja).

Naprawdę, nie zadrży wam ręka przy popieraniu tych ludzi?

Ćwiterfejs!

Oburzające barbarzyństwo

Poussin Nicolas, (1594 - 1665) French Baroque Classical Art c.1625 Victory of Joshua over the Amelekites HD Wallpapers 5 stars [phistars.com] painting

Prawa strona polskiego twittera od jakiegoś czasu pała (słusznym) oburzeniem na barbarzyńskie zachowanie bojowników Państwa Islamskiego.

Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 7:

Ale tak im macie uczynić: ołtarze ich zburzycie, ich stele połamiecie, aszery wytniecie, a posągi spalicie ogniem. Ty bowiem jesteś narodem poświęconym Panu, Bogu twojemu. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, byś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem będącym Jego szczególną własnością.

Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 20:

Jeśli podejdziesz pod miasto, by z nim prowadzić wojnę, [najpierw] ofiarujesz mu pokój, ono ci odpowie pokojowo i bramy ci otworzy, niech cały lud, który się w nim znajduje, zejdzie do rzędu robotników pracujących przymusowo, i będą ci służyli. Jeśli ci nie odpowie pokojowo i zacznie z tobą wojować, oblegniesz je. Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce – wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów.

Księga Izajasza, rozdział 13:

Każdy odszukany będzie przebity,
każdy złapany polegnie od miecza.
Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach,
ich domy będą splądrowane,
a żony – zgwałcone.
Oto Ja pobudzam przeciw nim Medów,
którzy nie cenią sobie srebra
ani w złocie się nie kochają.
Wszyscy chłopcy będą roztrzaskani, dziewczynki zmiażdżone
Nad noworodkami się nie ulitują,
ich oko nie przepuści także niemowlętom.

Ktoś unieważnił te cytaty ze świętej księgi chrześcijan? Tylko proszę mi nie mówić, że to kwestia mojego nieuctwa i niewłaściwej interpretacji. Podobno ta religia ma być zrozumiała dla prostaczków i ja, jako prostak, nieszczególnie widzę pole do interpretacji tak jasno wyłożonego przesłania.

****edit****

Najlepszym podsumowaniem powyższego zestawienia jest cytat, który znalazłem w komentarzach na fejsie do niniejszej notki (dziękuję).

Dobre maniery nieformalnej wielowartościowości stają się do tego stopnia drugą naturą uczestników dojrzałych kultur religijnych, że wiele miejsc własnych świętych ksiąg, z których przemawia święta furia, uważają oni za przykre archaizmy. Wobec takiego kłopotu sięgają do procedury dyskretnie heretyckiej i cytują tylko miejsca zgodne z panującą wrażliwością. Także współcześni katolicy muszą tak wybiórczo obchodzić się ze swoim zespołem tekstów: nie bez racji usunięto niedawno sporne “psalmy złorzeczące” z liturgii godzin Kościoła katolickiego. Przyjdzie czas, że również muzułmanie dokonają przeglądu mrocznych miejsc Koranu.
Cywilizowanie monoteizmów będzie zakończone, gdy ludzie zaczną się wstydzić za pewne wypowiedzi swego Boga, nieszczęśliwym trafem utrwalone na piśmie, jak za popisy skądinąd bardzo miłego, lecz porywczego dziadunia, którego już od dłuższego czasu nie wypuszcza się między ludzi bez opieki.
Peter Sloterdijk “Gorliwość Boga. O walce trzech monoteizmów”

Ćwiterfejs!

Delikatność i szacunek

W ostatnim felietonie w krakowskim Gościu Niedzielnym ksiądz Jacek Stryczek skarży się:

Od jakiegoś czasu jestem bezinteresownie atakowany za to, że jestem księdzem.
(…)
Znoszę to, radzę sobie. Jestem asertywny. Ale niedawno doświadczyłem nowej formy antyklerykalizmu. Niezależnie od tego, kim jestem, dla części osób jestem nikim. Jakby sam fakt bycia księdzem oznaczał, że jestem w tej gorszej części społeczeństwa.
Osoby, które mi to komunikują, są na tyle dobrze wychowane, że nie krzyczą i nie oskarżają. Mówią mi swoją postawą: przecież jesteś księdzem
A za tym kryje się cały zestaw skojarzeń.

Nie wiem dlaczego, ale w kontekście tej wypowiedzi przyszła mi na myśl sura numer 2358 z Katechizmu Kościoła Katolickiego, dotycząca gejów.

Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością.

Parafrazując: nie krzyczeć, nie oskarżać, tylko mówić swoją postawą: przecież jesteś gejem… Prawda?

Ćwiterfejs!

 

Demokracja warta jest mszy?

Katolicki głos w mojej przeglądarce doniósł, że w Bydgoszczy przeszedł marsz w obronie demokracji, a wcześniej odprawiono mszę w tej samej intencji.

Bez tytułu

 

Przyznam, że jestem co najmniej zaskoczony. Do tej pory wydawało mi się, że jeśli jakiś ustrój jest bliski kościelnemu sposobowi postrzegania świata, to jest nim feudalizm.

Zresztą oddajmy głos Frondzie.

Bez tytułu2

Bez tytułu2

(napis “Kliknij aby zamknąć” pochodzi ze strony Frondy, pieczołowitemu redaktorowi nie chciało się powtórzyć zrzutu ekranu z parafii św. Anny)

Bez tytułu

 

Jeśli więc demokracja jest w najlepszym razie środkiem a nie celem i czymś co nas nie zbawi, pojawia się pytanie dlaczego organizować marsze i odprawiać msze w jej obronie. Co się stało, skąd to nagłe przywiązanie do “jednego z wielu ustrojów”?

Pozostają mi tylko moje złośliwe przypuszczenia.

Ćwiterfejs!

Polskiej prawicy nie przeszkadzają geje

Kilka dni temu na Twitterze została nam objawiona Dobra Nowina.

Jeśli naczelny “młot na gejów” czuje się zobligowany do rozpoczynania swoich wypowiedzi od “nie mam nic do gejów, ale…”, oznacza to jakiś postęp. Oczywiście nie chodzi o mi o ewolucję poglądów redaktora T., w którą szczególnie nie wierzę, ale o to, że terror politycznej poprawności choć trochę działa. Redaktor poczuł się zobligowany do odcięcia się od homofobii, użył słowa geje i tylko jeden przecinek postawił w sposób rażąco błędny. Sukces.

Aby jednak od sukcesów nie zakręciło się nam w głowie, postanowiłem sprawdzić, co konkretnie znaczy “nie przeszkadzać”.

Jest bowiem rzeczą powszechnie wiadomą, że gdyby taki jeden z drugim gej miał dziecko i chciał je wychowywać, to jest to absolutnie niedopuszczalne.

h1

A gdyby chciał być nauczycielem? Wykluczone, złamałby regulamin, narażając dzieci na deprawację.

h2

Sportowcem? Skądże znowu, rzuciłby się na swoich kolegów w szatni.

h2

O tak ekstrawaganckich pomysłach, że gej mógłby zostać posłem lub prezydentem miasta powiatowego nawet nie wspomnę. Wychodzi więc na to, że gej, by nie przeszkadzał prawicy ani panu Terlikowskiemu powinien być niewidoczny i broń boże nie wchodzić w interakcję z normalnymi ludźmi (zakładam, że chodzi tu o uniemożliwienie zarażenia homoseksualizmem).

A czy geje mogą wchodzić w interakcje między sobą (oczywiście dyskretnie, ciiii)? Mogą, ale wówczas są śmieszni i mamy do czynienia z absurdem.

h2

Krótko mówiąc, nie wyobrażam sobie co by było, gdyby geje prawicy podpadli i zaczęli jej przeszkadzać. 

Ćwiterfejs!

Tygodnik wSieci ujawnia

Jutrzejszy numer tygodnika wSieci ujawni szereg wstrząsających faktów, a mianowicie że:

  • Anna Grodzka kiedyś nazywała się Krzysztof Bęgowski,
  • Anna Grodzka jeździ białym peugeotem,
  • Anna Grodzka mieszka w jednym domu z kobietą,
  • kobieta, z którą mieszka Anna Grodzka nazywa się Stanisława Fedorowicz-Podobińska,
  • Stanisława Fedorowicz-Podobińska nazywana jest przez przyjaciół “Lalką” i zapewne jest hetero,
  • Anna Grodzka podobno dzieli się ze Stanisławą Fedorowicz-Podobińską obowiązkami domowymi, w tym wyrzucaniem śmieci,
  • sąsiedzi Anny Grodzkiej zeznają, że widzieli ją przez rozsunięte zasłony (!) w “męskich ubraniach” (BTW ciekawe co to są “męskie ubrania”? smoking? czy chodzi o to, że Grodzka po pracy włożyła dres?).

EDIT: po “Kropce nad I” z 2 lutego skreśliłem “fakty”, które wg Anny Grodzkiej były jedynie wytworem wyobraźni dziennikarza śledczego.

Wszystkie te szokujące odkrycia, z tak wielkim trudem zdobyte przez odważnych dziennikarzy śledczych, wraz z upokarzającą w zamyśle okładką, służą jako pretekst do kontynuacji kampanii nienawiści wobec osób nieheteronormatywnych.

Zabawne, że genezę ataku ujawniają autorzy niemalże otwartym tekstem:

Czy nie mamy do czynienia z wielką kreacją świadomie wprowadzającą do przestrzeni publicznej wątek transseksualny? Czy Anna Grodzka nie jest w rzeczywistości kreacją artystyczno-polityczną służącą zmianie tradycyjnego sposobu myślenia o kwestiach związanych z seksualnością człowieka? Typową inżynierią społeczną w wydaniu lewicowo-liberalnym, w którym kontrowersyjna postać zostaje wykorzystana do kolejnej próby zmiany sposobu myślenia społeczeństwa?

Nie mam oczywiści na myśli wątku “kreacji artystycznej”, lecz to, co mimochodem wyrwało się z niepokornej piersi. To nie do zniesienia, że o sprawach osób homoseksualnych mogłoby się zacząć mówić. Mogłoby to doprowadzić do przerażających skutków, np. takich że homoseksualista czy transseksualista przestanie być brudnym podczłowiekiem roznoszącym choroby, zepchniętym przez normalną większość w celu zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych do dworcowego kibla. Że będzie z kimś mieszkać, wynosić śmieci i przy lekko rozsuniętych zasłonach założy takie ubranie, w którym się będzie czuć swobodnie.

Pani Aniu, pani się nie daje.

002

 

 

 

Nizszaforma ćwituje, jestem też na fejsie