Katopierdolec

Na stronie Gościa Niedzielnego ukazał się artykuł pod charakterystycznym tytułem Mała głośna homomniejszość pióra redaktora Karola Białkowskiego. Charakterystyczne jest nie tylko pełne katolickiej miłości bliźniego słowotwórstwo (zadzwiająca inklinacja do użycia przedrostka homo), ale przede wszystkim zawartość.

Pozwolę sobie streścić: we Wrocławiu odbył się Marsz Równości, w którym wzięło udział zaledwie 400 osób, a napisały o nim wszystkie gazety, podczas gdy o tak doniosłych wydarzeniach jak spotkanie ze stalkującą kliniki aborcyjne Mary Wagner nikt się nawet nie zająknął. O Marszu Mężczyzn i Korowodzie Świętych w mediach mętnego nurtu też cisza.

Tu dygresja:

(zwłaszcza podoba mi się fragment o Szymonie Słupniku z wielkim słupem w zadku)

Wymieniwszy wszystkie te i inne zapierające dech w piersiach przejawy kościelnego życia kulturalnego, a także podkreśliwszy że to katolicy (a nie homoseksualiści) są ofiarą mowy nienawiści oraz bezprecedensowej medialnej nagonki, redaktor Białkowski pyta wszystkich którzy dotarli tak daleko:

Po co to wszystko piszę?

I sam sobie odpowiada:

Drodzy chrześcijanie. Nie dajcie się omamić głośnej homopropagandzie, że brak tolerancji i mowa nienawiści to główne problemy polskiej egzystencji. Problemem jest brak poszanowania dla wartości. Aby mnie nikt źle nie zrozumiał. Tu nie chodzi o odmawianie godności i praw homseksualistom. Oni byli, są i będą. Tolerować ten fakt trzeba, ale akceptacji dla emanowania antywartościami nie ma. A ja mam wrażenie, że taki charakter mają tzw. marsze równości.

Aha. Zatem ja pozwolę sobie zapytać redaktora Białkowskiego – skąd ten antyhomoseksualny katopierdolec? (wzoruję się na czołowych słowotwórcach). Czy sam fakt że żyję, oddycham, mam czelność wyjść z domu i wypowiadać się jest emanowaniem antywartościami? Jakiej cienkiej granicy nie powinienem ja i mój partner przekraczać, by redaktor Białkowski et consortes się od nas łaskawie odwalili?

P.S. Nizszaforma goes social media na ćwiterze, a nawet okazjonalnie na fejsie

Advertisements

4 thoughts on “Katopierdolec

  1. Niektórzy uważają, że złapanie się za ręce poza domem to już zbyt wiele, a przytulenie się i jakiś całus wzorem par heteroseksualnych to już dopiero skandaliczne. Taki Stary Niedźwiedź nawet pisał, że za coś takiego mu się marzy chłostanie wstrętnych zboczeńców, bo kara szybka i skuteczna. W tym kierunku by zmieniał prawo. A to, że ktoś zostanie pobity nawet teraz to on też jest w stanie zrozumieć. Ale dla niego geje to “ludzie żrący kał”. Wcześniej widywałam tylko jego komentarze, ale teraz natrafiłam też na blog i nabrałam do niego jeszcze większego obrzydzenia. Że też ktoś taki uczy studentów…

    Stary Niedźwiedź
    “Tyle tylko że nie mam zamiaru ani AKCEPTOWAĆ każdego plugastwa ani pozbawiać się PRAWA DO OBRONY przed zaśmiecaniem przestrzeni publicznej. Prosty przykład. Wisi mi co w domu robi i czym się odżywia koprofag. Ale chyba nie chcesz powiedzieć że taki ma prawo, jadąc z Tobą pociągiem w jednym przedziale, wyciągnąć kanapkę ze swoim “przysmakiem”. A na Twoje protesty odpowiedzieć że nikt Ci nie każe tego wąchać ani się na jego posiłek gapić. A gdy zwymiotujesz na podłogę, słusznie zapłacisz kolei mandat bo jesteś zacofaną koprofagofobką.
    Taką odmienność to ja pieprzę a nie akceptuję. I z identycznych powodów nie mam zamiaru będąc w przestrzeni publicznej (ulica, autobus, park, urząd państwowy czy samorządowy etc.) tolerować choćby pokraki w rodzaju homodziwki “Rafalali”. Bo to też jest “pawiopędne”.”

    Like

  2. Tutaj Stary Niedźwiedź przekonuje, że związki partnerskie nie są potrzebne, bo sami homoseksualiści ich nie chcą. Też wykorzystuje liczby, że niby tylko liczby mówią, czy coś jest ważne, warte uwagi.

    http://antysocjalbis.blogspot.com/2014/08/te-bieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeedne-peday.html

    „Wszyscy slyszeliśmy klangor na temat “związków partnerskich”. Wrzeszczą o tym “gejowscy aktywiści”, wykastrowani faceci udający kobiety i inne dziwolągi z postępackiego bestiarium. Pomyślałby kto że to jest naprawdę potrzebne. Guzik prawda.
    Moja znajoma przez ponad pięć lat pracowała w Czechach i biegle włada mową Haszka. I w tamtejszej telewizji, już po wprowadzeniu do czeskiego prawa tychże zwiazków, obejrzała reportaż poświęcony tej kwestii. Okazało się że zainteresowanie ludzi uzyskaniem takiego statusu jest minimalme, wielokrotnie mniejsze od oczekiwań projektodawców. A kilku czeskich pedałów wyjaśniło tę kwestię. Powiedzieli przed kamerą że zmieniają kochanków kilka razy do roku Więc chodzenie do urzędu w takim samym rytmie byłoby dla nich jedynie upierdliwą formalnością. O adoptowaniu dziecka żaden z nich nie myślał bo jakiś szwendający się po domu bachor jest im tak otrzebny jak wrzód poniżej krzyża. Jeden z nich dopowidział że walczyli o to pedalscy zawodowcy, na siłę próbujący małpować mażńłżeństwa, w Czechach jedynie heteroseksualne. Bo uczynili sobie ze swojej orientacji sposób na dostatnie życie. Więc muszą się wykazać przed zachodnioeuropjskimi “grantodawcami” że coś robią. Ale prędzej wytłumaczę to kotce moich mazurskich gospodarzy niż naiwniakom litującym się nad tymi przesladowanymi bieeeeeeeeeeeednymi zboczencami.”

    Cóż, na szczęście ja już z nim nie pogadam, bo jakiś czas temu trafiłam na jego listę jego wrogów. Co zresztą wyraźnie zaznaczył. Widzę teraz, że swoich wrogów wspomina nawet, kiedy pisze u siebie, a o niektórych nawet układa bardzo obraźliwe wierszyki… Kiedy pewna dziewczyna pisała na swoim blogu o aborcji i o Antifie to bardzo to przeżywał i możliwe, że zgłaszał do Onetu, razem ze swoimi czytelnikami, bo bloga już nie ma. Tego, że sam nawołuje do przemocy oczywiście nie widzi.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s