Maryja piecze najlepsze ciasta, bo tak powiedział Józef

Judyta. Jak dobrze poszperać, nawet Biblia zawiera różne wzorce kobiecości.

Judyta. Jak dobrze poszperać, nawet Biblia zawiera różne wzorce kobiecości.

Chrześcijańska blogerka, żona i matka Maria Stępień pisze:

I jak mnie kiedyś mój mąż obudzi w nocy i powie, że musimy pakować dzieci i uciekać naszym trzydrzwiowym Punto do Egiptu, to jadę w ciemno. Wszak Maryja nie dyskutowała, że środek nocy, że mają małe dziecko i osła jako środek transportu, że może rano omówią to po śniadaniu, i On, Józef wysłucha Jej “za i przeciw”. Maryja zgodziła się bez słowa. Bo nie była partnerką, tylko poddaną żoną.

Pominąwszy przygnębiający wydźwięk tego tekstu, zastanawia mnie dość podstawowa kwestia. Skąd blogerka Stępień wie, że Maryja nie dyskutowała i zgodziła się bez słowa? Skąd przekonanie, ba, pewność że tak było?
Otóż wie to z relacji tworzących patriarchalną społeczność mężczyzn, którą oni sami ogłosili Słowem Bożym. I czynią to po dziś dzień. Tylko dlaczego ówczesne i wspołczesne Maryje dają sobie tę ściemę wcisnąć?

Inspiracją dla niniejszej notki była rozmowa z człowiekiem, który swoje sny opisuje tu. Ja z kolei bredzę od czasu do czasu na tłiterze i fejsie.

Advertisements

Geje, ebola, syfilis

Ksiądz Profesor rzecze

Wiem z pierwszej ręki od lekarzy, co to homoseksualizm. Sama natura krzyczy, że to jest katastrofa. Zapytajcie lekarzy, na jakie choroby cierpią homoseksualiści. Ich rozpusta bije rekordy – perorował jako znawca tematu. Jak z rękawa sypał przykładami: że jego znajomi lekarze, gdy zgłasza się do nich starszy homoseksualista, w popłochu uciekają, bo boją się jego chorób, że “wulgarne, obsceniczne parady kończą się orgiami w krzakach i restauracjach z darkroomami”. Dlatego – przekonywał – homoseksualizm “musi być ohydny”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERALapy_zydowskieEntarteteKunstCov400pxh

Rozdział XVI, w którym biskup Gądecki utrzymuje, że to są małpy

Gazeta Wyborcza pisała ostatnio w relacji z Watykanu:

“Homoseksualiści posiadają dary i cechy, które mogą zaoferować wspólnocie chrześcijańskiej” – to najczęściej cytowany fragment dokumentu. Następnie postawiono pytanie: “Czy jesteśmy w stanie przyjąć te osoby, gwarantując im braterstwo w naszych społecznościach?”. To wywołało prawdziwą burzę.

Absolutnie się tej burzy nie dziwię. Uznanie, że podczłowiek posiada cechy ludzkie, musi poruszać najczulsze struny w każdym purpuracie, dotykać go do żywego.

W kontekście gwałtownych protestów wobec szokującej propozycji uznania gejów za ludzi, przypomniałem sobie rozdział XVI jednej z moich lektur z dzieciństwa.

Cywilizacja białego człowieka była zagrożona już w XIX wieku

Cywilizacja białego człowieka była zagrożona już w XIX wieku

W rozdziale XVI książki Julesa Verne’a Dzieci kapitana Granta, podróżujący po Australii Europejczycy napotkali istoty, co do których nie mieli pewności czy są ludźmi. Podobnie jak wśród biskupów na ostatnim synodzie, utworzyły się dwie frakcje. Major Mac Nabbs utrzymywał, że to co najwyżej jakieś niższe formy człowieczeństwa.

– Robert nie omylił się – powtórzył major – to są małpy, nie czystej krwi, jeśli się komu spodoba – ale w każdym razie małpy!
– Panie Mac Nabbs – rzekła lady Helena łagodnie – czyż chciałbyś usprawiedliwić tych, którzy polowali na te nieszczęsne istoty, jak na dzikie zwierzęta? To są ludzie!
– Ludzie? – zawołał Mac-Nabbs. – Nie, co najwięcej są to istoty pośrednie pomiędzy człowiekiem i orangutangiem, i ręczę, że gdybyśmy zmierzyli kąt ich twarzy, przekonalibyśmy się, że jest, tak ostry, jak u małp.

Tymczasem litościwa Lady Helena, odnosiła się do nieszczęsnych istot z delikatnością i współczuciem.

Lecz lady Helena miała jeszcze więcej niż Mac Nabbs słuszności, biorąc za istoty obdarzone duszą krajowców, stojących na najniższym szczeblu ludzkości. (…)

Lady Helena i Maria Grant (…) wysiadły z wozu i, wyciągając pieszczotliwie rękę ku tym nędznym istotom, podawały im pożywienie, które dzicy z nadzwyczajną chwytali żarłocznością. Dzicy mogli tem bardziej wziąć lady Helenę za jedno ze swych bóstw, że według ich wyobrażeń religijnych biali ludzie są to dawniejsi murzyni, wybieleni po śmierci.

Czy za 150 lat katolicy uświadomią sobie, że dzisiejsze spory biskupów były mniej więcej równie żałosne, jak polemika Lady Heleny z majorem Mac Nabbsem?

P.S. Nizszaforma ćwituje, a także ma minireprezentację na fejsie

Katopierdolec

Na stronie Gościa Niedzielnego ukazał się artykuł pod charakterystycznym tytułem Mała głośna homomniejszość pióra redaktora Karola Białkowskiego. Charakterystyczne jest nie tylko pełne katolickiej miłości bliźniego słowotwórstwo (zadzwiająca inklinacja do użycia przedrostka homo), ale przede wszystkim zawartość.

Pozwolę sobie streścić: we Wrocławiu odbył się Marsz Równości, w którym wzięło udział zaledwie 400 osób, a napisały o nim wszystkie gazety, podczas gdy o tak doniosłych wydarzeniach jak spotkanie ze stalkującą kliniki aborcyjne Mary Wagner nikt się nawet nie zająknął. O Marszu Mężczyzn i Korowodzie Świętych w mediach mętnego nurtu też cisza.

Tu dygresja:

(zwłaszcza podoba mi się fragment o Szymonie Słupniku z wielkim słupem w zadku)

Wymieniwszy wszystkie te i inne zapierające dech w piersiach przejawy kościelnego życia kulturalnego, a także podkreśliwszy że to katolicy (a nie homoseksualiści) są ofiarą mowy nienawiści oraz bezprecedensowej medialnej nagonki, redaktor Białkowski pyta wszystkich którzy dotarli tak daleko:

Po co to wszystko piszę?

I sam sobie odpowiada:

Drodzy chrześcijanie. Nie dajcie się omamić głośnej homopropagandzie, że brak tolerancji i mowa nienawiści to główne problemy polskiej egzystencji. Problemem jest brak poszanowania dla wartości. Aby mnie nikt źle nie zrozumiał. Tu nie chodzi o odmawianie godności i praw homseksualistom. Oni byli, są i będą. Tolerować ten fakt trzeba, ale akceptacji dla emanowania antywartościami nie ma. A ja mam wrażenie, że taki charakter mają tzw. marsze równości.

Aha. Zatem ja pozwolę sobie zapytać redaktora Białkowskiego – skąd ten antyhomoseksualny katopierdolec? (wzoruję się na czołowych słowotwórcach). Czy sam fakt że żyję, oddycham, mam czelność wyjść z domu i wypowiadać się jest emanowaniem antywartościami? Jakiej cienkiej granicy nie powinienem ja i mój partner przekraczać, by redaktor Białkowski et consortes się od nas łaskawie odwalili?

P.S. Nizszaforma goes social media na ćwiterze, a nawet okazjonalnie na fejsie

Równia pochyła

Zamiast wstępu

Europejska Parada Gejów i Lesbijek to pierwszy krok do adopcji dzieci przez homoseksualistów – napisali w liście otwartym przedstawiciele polskiej sztuki, kultury i nauki. (tzn. Kukiz et consortes).

W wielu krajach europejskich paramałżeństwa homoseksualne to pierwszy krok do adopcji dzieci przez homoseksualistów. (straszył spot partii Jarosława G.)

Kluczowe jest co innego – czy nie będzie to pierwszy krok do adopcji?zastanawiał się profesor Zoll.

Homoseksualna rodzina zastępcza

Homoseksualna rodzina zastępcza – zdjęcie ilustracyjne dla polskich mediów

Równia pochyła

Argument “równi pochyłej”, innymi słowy klasyczne zrzędzenie “where would it all end” to stały element antygejowskiej propagandy, słyszymy go nieustannie we wszystkich debatach z udziałem prominentnych luminarzy myśli prawicowej. Gdyby się jednak chwilę zastanowić, to poprzednie kroki do traktowania gejów jak wszystkich innych ludzi zostały już poczynione. Pierwszym była zapewne dekryminalizacja czynów homoseksualnych oraz dostrzeżenie, że istnieje coś takiego jak orientacja homoseksualna. Potem już poszło “z górki”, w cywilizowanych krajach zabroniono dyskryminacji gejów i lesbijek, a obecnie przyznaje się prawo do adopcji dzieci parom homoseksualnym i nikomu nie przychodzi do głowy (jak w Polsce) by odmawiać im prawa do wychowywania własnych dzieci. I nie dzieje się nic strasznego.

A wiecie dlaczego?

Dlatego właśnie, że w wyniku tej “równi pochyłej” i stopniowej akceptacji osób homoseksualnych, okazało się że homoseksualista to niekoniecznie wykluczony, zaszczuty przez społeczeństwo zdehumanizowany brudny pedał zaspokajający swoje potrzeby w dworcowym kiblu, lecz człowiek zdolny do pełnowartościowego życia, w tym do stworzenia związku z innymi ludźmi. Dlaczego więc takiemu związkowi nie dać na wychowanie dziecka, oczywiście prześwietlając go równie dokładnie jak każdy inny związek?

Obrona Tradycyjnej Rodziny

Obrona Tradycyjnej Rodziny

Równia pochyła działa w obie strony

Jest też coś bardzo niepokojącego w tym co opowiadają nasi konserwatywni przyjaciele. Skoro nieubłaganie zmierzamy w stronę horrendum, w którym kochający się ludzie będą mogli przysposobić dziecko, jedynym sposobem by społeczeństwo było bezpieczne, jest tę równię, no cóż, odwrócić. Pytanie gdzie się wtedy zatrzymamy. Na kamieniowaniu? Apeluję o precyzyjniejsze i śmielsze formułowanie postulatów! Jeśli Fronda swoje płomienne teksty o “homoseksualnym zagrożeniu” konsekwentnie ilustruje facetami z gołymi tyłkami, to czy tekstów “w obronie rodziny” nie należałoby ilustrować zdjęciami z egzekucji gejów w Iranie?

P.S. Jestem nie tylko na ćwiterze, ale rodzi się właśnie również strona na fejsie 🙂

Rycerze Prawdy

Trwa wojna o Prawdę i nieprzypadkowo piszę to słowo przez wielkie P. Sprawa jest bowiem ważka i zależy od niej los Polskich Rodzin i całego Narodu. Nie każdy ma świadomość jaką postać może przyjmować Prawda, dlatego pozwolę sobie podać przykłady.

Prawda 1: ludzie (inni) to świnie

Zacznę od kierowcy krakowskiego MPK który nazwał na facebooku przyjezdnych świniami. Nieładnie, wyrwało się, szofer został ukarany, sprawa w zasadzie powinna się na tym zakończyć, ale jednak… pojawiło się i to w wielkiej liczbie rycerstwo broniące tej wypowiedzi.

PRAWDA1

Obrona żarliwa i – oczywiście – w imię Prawdy (proszę zwrócić uwagę na patriotyczną ikonkę przy ostatniej z wypowiedzi: +100 do Obrony Prawdy).

Prawda 2: pedały nie powinny mieć dzieci

(choć i tak mają)

Słynny biznesmen z branży piwnej chlapnął co chlapnął, a gdy podniosły się nieśmiałe protesty Rycerze Prawdy ruszyli w bój, jak internety długie i szerokie.

PRAWDA1

Znów widzimy ten sam wzorzec co poprzednio: p. Jakubiak po prostu Prawdę powiedział. Pojawiła się też “polityczna poprawność”, jeden z największych wrogów Rycerzy Prawdy.

Prawda 3 i najważniejsza: Rodzina Polska Bogiem Silna

O ile osobom takim jak nieszczęsny szofer krakowskiego MPK czy nawet Pan Ciechan zdarzy się powiedzieć Prawdę, to najsilniejszym jej źródłem jest medium, które stale stoi po jej, Prawdy, stronie.

PRAWDA1

Miejmy świadomość, że podważanie czegokolwiek co medium to podaje do wierzenia, jest atakiem na Prawdę. Kiedy więc w rzeczonym medium osobnik w koloratce i stojący obok niego Profesor, na tle płonącej tęczy mówią o:

niegodzeniu się na zachwianie się fundamentów polskiej rodziny, że ci ludzie chcą normalnego związku mężczyzny i kobiety, rodziny silnej Bogiem

czy

Nic dziwnego, że została podpalona. Hańbą nie jest to, że płonie, ale hańbą jest, że została tu umieszczona

to wiedz czytelniku, że chodzi tu o Prawdę. Nic zatem dziwnego, że kiedy KRRiTV nałożyła symboliczną karę za te wypowiedzi, ojciec doktor Rydzyk powiedział: To są kolejne szykany wobec nas. To jest dyskryminacja. (…) Okazuje się, że katolików, nasze świętości można poniewierać, (…) a my nie możemy nic odpowiedzieć, nie możemy się sprzeciwić.

Zatem

Brońmy Prawdy! A jeśli będziemy mieć pecha znaleźć się na celowniku Depozytariuszy Prawdy, to możemy mieć pretensje tylko do siebie. Widocznie jesteśmy po prostu świniami, pedałami, czornuchami, głupimi babami, polaczkami. Kimkolwiek. Taka Prawda, a Prawdę trzeba mówić!

P.S. Jestem nie tylko na ćwiterze, ale rodzi się właśnie również strona na fejsie 🙂