Poszukiwacze źródeł Parwdy

Wszyscy wiemy, jak dla ludzi polskiej prawicy i Kościoła jest ważna prawda.

Prawda, podobnie jak Racja, to prawicowy fetysz, święty Graal, pisany wielką literą i z takimi emocjami, że nierzadko w wyniku błędów literowych zmienia się w Parwdę, co brzmi jak nazwa przecinającego Podkarpacie prawego dopływu Wisły, czy Pardwę, ptaka z rodziny kurowatych.

5

Pardwa, ptak z rodziny kurowatych. fot. fri.info.pl/Pardwy/

 

Jednym z ważniejszych bojowników o Pardwę na Twitterze jest ksiądz Janusz, znany pod pseudonimem Janusz1967. Dość regularnie zaglądam na konto ks. Janusza, w poszukiwaniu charakterystycznej kościelnej nowomowy, której jestem koneserem.

Ostatnio, zapewne w związku ze sprawą Bolka, dużo było na profilu właśnie o Prawdzie.

Gdyby ktoś miał wątpliwości, że chodzi głównie o Bolka

Na pytanie internauty, czy zna prawdę, ksiądz odpowiada, że pilnie jej poszukuje.

I niemal równocześnie toczy się rozmowa o żołnierzu wyklętym Ogniu. W tym przypadku ksiądz chyba już zakończył poszukiwania, tu wątpliwości nie ma. Na pytanie czy człowiek, którego oddziałowi przypisuje się mordowanie cywilów, jest postacią jednoznaczną (jednoznacznie pozytywną!) pada odpowiedź twierdząca…

…a źródła prezentujące działalność Kurasia są po prostu niewiarygodne.

 

Bo widzicie, dzieci, tu chodzi o Pardwę. Z urzekającą szczerością ujęła to jedna z uczestniczek dyskusji (pisownia, zwłaszcza spacje przed znakami przestankowymi, zgodne z oryginałem).

bo mnie interesuje prawdziwa prawda a nie bolszewicka prawda ! kapewu ?

 

No. Chodzi o tę naszą Pardwę 🙂

Zapraszam na ćwitera i fejsa.

 

Advertisements

Protokoły mędrców marksizmu, czyli profesor Guz – post scriptum

Podczas pobieżnego riserczu przy okazji wczorajszej notki o księdzu profesorze Guzie, natrafiłem na interesujący wpis o tym, jak ten szanowany naukowiec posługuje się cytatami. Notka nosi tytuł Tadeusz Guz zmyśla cytaty i dotyczy wystąpienia na konferencji Manipulacja – kłamstwo zorganizowane. Trochę śmieszne, prawda?

A za chwilę zrobi się jeszcze zabawniej, gdy wysłuchamy wspomnień profesora Guza dotyczących innej konferencji.

Ludzie zgłaszali się i mówili: “Ale przecież Hegel nigdy tego nie napisał, Luter nigdy tego nie napisał, Marks nigdy tak nie myślał!”

Na jednej z konferencji cytowałem Marksa, jego wczesne dzieła i zgłasza się taki profesor z Białorusi, z Mińska i mówi: “Księże profesorze, mówisz nieprawdę, Marks nigdy tego nie napisał”. A ja mówię: “Proszę bardzo, panie profesorze”, bo miałem rozłożone te pisma na biurku i mówię: “Proszę przyjść tutej”. Przyszedł. Dałem mu wczesne pisma Marksa do tego, żeby przeczytał. On czyta. Dosłownie tak samo, jak ja je zacytowałem. I pytam się: “Czy pan wierzy, że Marks napisał te słowa?” -“Nie wierzę”. Przed wszystkimi przeczytał, wszyscy słyszeli, a on powiedział: “Nie wierzę”.

A dlaczego?!

Ja zrozumiałem tego człowieka dlaczego on nie wierzył, nawet mając tekst Marksa przed oczyma.

Dlatego, że proszę państwa, mnóstwo tekstów, tych o których mówimy, są właściwie do dzisiej poukrywane. Nie podaje się ich do publicznej wiadomości. Na uniwersytetach się ich nie analizuje, dlaczego?! BO ONE SĄ ABSURDEM!!! One ukazują jak prymitywną jest taka ideologia. I dlatego najlepiej ją ukryć. I stworzyć namiastkę tego, że mamy z jakąś wielką myślą do czynienia.

Ukryte cytaty z Marksa, teraz wszystkie elementy puzzli pasują do siebie, mam nadzieję że profesor w kolejnych prelekcjach ujawni niewygodną prawdę kto za tym wszystkim stoi. Mądremu dość, jak mawiał klasyk.

Zapraszam na ćwitera i fejsa.

Profesor Guz

Bez tytułu

fot. youtube/PrintScreen

W dzisiejszym Naszym Dzienniku ukazał się wywiad z księdzem profesorem Tadeuszem Guzem pod nader poważnie brzmiącym tytułem Nie zdradzić racji stanu. Jest on o tyle cenny, że o ile zazwyczaj postulaty i oczekiwania Kościoła katolickiego względem rządzących wyrażane są w formie niezrozumiałej dla osób postronnych, to tym razem można je niezwykle łatwo odczytać.

Oczywiście, przekaz nie jest aż tak bezpośredni, nie ma sekwencji

Czcigodny Księże Profesorze, co jeśli PiS nie sypnie dodatkowej kasy?

Cóż, w takim wypadku będą się musieli liczyć z dzikim atakiem z każdej z 10 000 ambon, a w najlepszym wypadku z tym, że się od nich odetniemy.

ale jest blisko. Zresztą przekonajcie się sami, jestem też ciekawy alternatywnych interpretacji wypowiedzi księdza profesora.

Za każdą przysługę okażecie nam hołd i wdzięczność

Wielu Polakom zabrakło podczas wieczoru wyborczego słów podziękowania Narodowi za ten wybór, a Kościołowi za modlitwę. Przedstawiciele PiS dziękowali sobie nawzajem.

– To jest właśnie kwestia wielkiej kultury politycznej, która polega na tym, aby rozumieć nasz porządek konstytucyjny(…) Sądzę, że podziękowanie Bogu, Kościołowi i Narodowi nadejdzie w swoim czasie.

Wykluczycie odmieńców

Jak rządzący politycy, reprezentanci Narodu, mają odczytywać wolę Suwerena i przekładać ją na konkretne akty legislacyjne?

– To, o co w pierwszym rzędzie muszą zadbać, to o samą bytowość człowieka jako człowieka, o każde małżeństwo, o każdą rodzinę, bo to są naturalne fundamenty państwa. Dlatego też wydaje mi się, że w tej chwili olbrzymim zadaniem, które stoi przed polskim rządem, Sejmem, Senatem, jest odzyskanie tej pozycji człowieka, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, dodając w sensie eklezjalnym jako związku sakramentalnego, a także rodziny, ponieważ te bytowości przez oddziaływania różnych ideologii zostały bardzo mocno zachwiane w swojej egzystencji. To olbrzymia praca, która czeka na nowy rząd i parlament, bo bez tego odzyskania chrześcijańskiej koncepcji człowieka jako podmiotu, osoby i jego podstawowych wspólnot – małżeństwa i rodziny, nie powiedzie się program odbudowy polskiej państwowości, ponieważ fundamentalną i konieczną komórką naszego państwa jest stabilna rodzina.

Wprowadzicie całkowity zakaz aborcji

Jakie są skutki ustawodawstwa dopuszczającego aborcję w porządku doczesnym i duchowym.

– Dopuszczenie aborcji w niektórych przypadkach w prawodawstwie RP oznacza w sensie duchowego rozumienia prawa, że dochodzi do zdrady polskiej racji stanu, i to w najgłębszej istocie. Powiedzieliśmy, że to Naród jest Suwerenem, zatem zgoda polskiego prawodawcy na uśmiercenie choćby jednego dziecka w łonie matki oznacza zasadniczą zdradę polskiej racji stanu. To jest zabijanie Suwerena, uderzenie w Naród. A przecież Naród jest twórcą państwa, nie odwrotnie. Dlatego uważam, że ta ustawa powinna być jedną z naczelnych i najszybciej znowelizowanych, czyli definitywny zakaz aborcji w polskim prawodawstwie, jeżeli nowy prawodawca chce przed Narodem udowodnić swą prawość i praworządność.

Zastąpicie prawo świeckie religijnym

Państwo prawa przestrzega zatem katalogu praw naturalnych?

– Pan Bóg wpisał w każde ludzkie serce prawo naturalne i każdy człowiek, bez względu na wyznanie, narodowość czy kulturę, poczynający się i rodzący się jako osoba otrzymuje od Boga nieśmiertelną duszę i otrzymuje najwyższe imperatywy prawa naturalnego, jak choćby „czyń dobro, a unikaj zła”, i wszystkie normy Dekalogu, które pozwalają człowiekowi w sposób najdoskonalszy budować jego bytowość. I na tym polega ta polska racja stanu w sensie polskiego prawa, aby bazowało ono na obiektywnych, niezmiennych i absolutnie wiążących każdego Polaka jako człowieka zasadach prawa naturalnego, którego sercem jest Dekalog. Samo pojęcie państwa prawa nie wystarczy. Trzeba ostrożnie i uważnie posługiwać się tym pojęciem. Największe systemy totalitarne także tworzyły systemy prawne i miały ambicje, by być państwami prawa, ale obiektywnie nimi nie były.

Obiektywnie, czyli?

– W sensie prawno-moralnym, czyli ponadustawowych norm i imperatywów prawa naturalnego, które nie jest dziełem człowieka, ale Boga Objawionego jako Stwórcy. W tym kierunku powinna iść odnowa prawa i moralności w Polsce, aby jednoznacznie wszystkie akty stanowienia prawa i orzecznictwa z jednej strony wspierały się na literze i duchu prawa stanowionego, ale by były także zakorzenione w strukturach prawa naturalnego.

Przeprowadzicie czystkę na uniwersytetach

Rządy w Polsce się zmieniają, a uniwersytety jak były, tak są opanowane przez marksistów i ich następców, nierzadko brylujących w różnego rodzaju doradczych przyrządowych gremiach.

– Nowy rząd i nowy parlament polski stanie przed olbrzymim procesem konieczności deideologizacji polskości. I to nie tylko chodzi o dekomunizację, ale już w międzyczasie jesteśmy konfrontowani z ideologią, czyli neomarksizmem globalnym. I jesteśmy ideologizowani także różnymi nurtami liberalizmu i libertynizmu, różnymi nurtami relatywizmu i sceptycyzmu czy scjentyzmu. Chodzi o to, żeby w trosce polityki polskiej o ducha Polaków kształcić tego ducha na fundamencie prawdy i ze względu na nią. To jest najskuteczniejszym środkiem do koniecznego procesu deideologizacji Polski. Ja już nie mówię o dekomunizacji, bo dekomunizacja jest tylko fragmentem tego procesu.

A jak się komuś nie spodoba, uszczęśliwicie go na siłę

Deideologizacja w ujęciu zarysowanym przez Księdza Profesora wymaga odwagi i konsekwencji.

– Ale to rząd jest organem decyzyjnym. W momencie, kiedy polityk decyduje się na przejęcie władzy w sensie reprezentowania narodu, to wtedy musi mieć też odwagę i męstwo do tego, żeby działać zgodnie z racją stanu każdego człowieka, każdej grupy społecznej. A racja człowieka czasem wymaga, żeby bronić człowieka wbrew jemu samemu.

 

Myślę że intencje księdza profesora odczytałem prawidłowo i że podobnie odczytają je rządzący naszym krajem. Oczywiście to początek biznesowych negocjacji, ważniejsze więc czy będą chcieli je spełniać.

Zapraszam na ćwitera i fejsa.

Skorodowana sofistyka

Pewnie znacie stronę “Żelazna logika”. Tak, to ci, którzy wypisują w kilku punktach suche fakty, tak dobrane, by na koniec czytelnik doszedł do samodzielnego wniosku, że lewaki / urzędasy / geje / ekoterroryści kłamiom i tylko chcom nicnierobić za nasze piniondze !!11!

Samodzielne wnioski zapisałem już językiem standardowego prawicowego internauty, gdyż trzeba przyznać, że “Żelazna logika” posiada rzadką po ich stronie internetu umiejętność pisania bez rażących błędów ortograficznych i spacji przed znakami przestankowymi.

Ale do rzeczy: ostatnio “Żelazna” zabrała się za odkłamanie zdjęcia przedstawiającego martwego chłopca wyrzuconego na brzeg.

hieny

W tym krótkim tekście jest i nieprawda, i granie na emocjach, i manipulacja.

Nieprawda

Otóż wszystko wskazuje na to, że ciało pokazane na fotografii 1, to ciało innego chłopca niż tego na fotografii 2. Zajęli się tą kwestią m.in. norwescy dziennikarze (tłumaczenie), zdjęcia w większej rozdzielczości (ostrzegam, drastyczne) pokazujące, że dziecko między skałami jest inaczej ubrane można zobaczyć np. tu (tłumaczenie). Piszą o tym również internauci w komentarzach na stronie “Żelaznej”, głosy rozsądku giną jednak wśród prawidłowych reakcji. Odpowiedzi autora brak, jest za to oczywiście

granie na emocjach.

To się w głowie nie mieści, co te hieny potrafią zrobić dla propagandy

Cóż, z tym zdaniem się zgadzam. Podobnie zresztą jak z wezwaniem do odkłamywania propagandy, co czynię niniejszą notką.

odklamywanie

(EDIT: wpis został po kilku dniach wycofany, z komentarzem głoszącym m.in. wrzuciliśmy bo hulało po sieci w wielu miejscach i nigdzie nie było zdementowane na tamten moment)

Manipulacja

Owszem, ojciec chłopca chciał sobie podobno “zrobić zęby” w Europie. Ale nie w znaczeniu wykonania zabiegu upiększającego, czy kosmetycznego, jak sugerowałoby to sformułowanie. Planował coś zrobić z uzębieniem, które stracił w efekcie tortur.

Alan’s father Abdullah had been kidnapped during the Islamic State siege Kobane earlier this year and had all of his teeth pulled out – donosiło BBC.

Po co im to?

Od tego, jaka historia stoi za zdjęciem, ważniejsze jest moim zdaniem pytanie dlaczego wzbudziło ono tak histeryczną reakcję po prawej stronie. Jestem sobie bowiem w stanie wyobrazić, że ojciec tego akurat chłopca był człowiekiem chciwym/głupim/bez wyobraźni, a paparazzi dla zysku poruszyli ciało – choć jak widzimy w tym przypadku tak nie było. Wiadomo jednak, że wśród tysięcy ludzi zdarzają się różne postawy, a media gonią za klikalnością.

Chodzi moim zdaniem o coś innego. To zdjęcie pokazało człowieka. Nie agresywną tłuszczę (jak w niesławnej relacji Kamila Bulonisa). Nie niebezpiecznego muslima. Nie roszczeniowego ciapatego. Człowieka. Trzeba więc koniecznie to wrażenie zatrzeć, by dalej móc uchodźców (czy imigrantów) dehumanizować.

Nie twierdzę i nikt o zdrowych zmysłach nie twierdzi, że napływ dziesiątek, czy setek tysięcy ludzi do Europy jest sprawą błahą, a ich ewentualna integracja to żaden problem. Wyobraźmy sobie jednak, że na naszych oczach topi się człowiek. Wiemy, że to pijak, agresor, flejtuch. Uratujemy go, nawet jeśli mamy prawo przypuszczać, że jutro zanieczyści nam ogródek, będzie spał pijany pod bramką, może zwyzywa i opluje lub nawet coś ukradnie. Tak czy inaczej wyciągniemy go z wody, w imię naszego i jego człowieczeństwa. A nawet odpowiedzialności karnej.

Dlatego właśnie w prawicowej narracji pisanej przez porządnych polskich katolików uchodźca nie może mieć twarzy. 

newton_s_cradle_by_jared811111-d6683jq

Tytuł notki ukradłem od jednego z adminów strony Nie wiem, co powiedzieć, więc wklejam Krzywą Laffera.

Ćwiter / fejs

Je suis Rzeczpospolita

Łukasz Warzecha w Super Ekspresie

Gdy dziś widzę, że niektórzy chcą uczynić symbol europejskich wartości (…) oznaczającej swobodę publikacji chamskich i obraźliwych, mogę tylko ze smutkiem załamać ręce. Jeśli to mają być bohaterowie dzisiejszej Europy, to ja się wypisuję.

Senator Antoni Szymański, w portalu wPolityce

Wolność słowa nie jest wartością bezwzględną. (…) Nie wolno obrażać i nie liczyć się z wartościami, które dla ludzi są najważniejsze.

Tomasz Terlikowski w Rzeczpospolitej

Nie jestem „Charlie Hebdo”

Dziś w tej samej Rzeczpospolitej ukazał się następujący rysunek

Bez tytułu

Tak, Andrzej Krauze, to rysownik od arcyśmiesznego obrazka z mężczyzną zwracającym się do kozy: “Jeszcze tylko ci dwaj panowie wezmą ślub, a potem my”.

I oczywiście zupełnie przypadkowo i bez związku z działalnością prawicowych mediów odnajduję dziś na Twitterze reakcje Polaków na śmierć 70 imigrantów w ciężarówce.

Bez tytułu

Czy czytając tego typu wynurzenia redakcja “Rzeczpospolitej” nie ma kaca moralnego? Nie świerzbi nikogo pióro, by napisać sążnisty felieton o odpowiedzialności za słowo, o chamstwie, o wartościach? Nie? Aha.

Gdyby zaś redaktorzy “Rzeczpospolitej” chcieli się jeszcze bardziej pośmiać, polecam ten post na fejsie. Boki zrywać. (tak naprawdę, zdjęcia są drastyczne, ostrzegam)

Zapraszam na ćwitera i fejsa.

Barbarzyńcy ante portas

Dlaczego Mojżesz po drodze do ziemi Kanaan kazał swoim ludziom mordować nawet kobiety i dzieci z pokonanych wrogich plemion?

Przyznam, że to pytanie nurtuje mnie od dawna, użyłem go nawet jako czegoś w rodzaju szyderstwa w notce nawiązującej do homofobicznego felietonu z Gościa Niedzielnego.

Tymczasem okazuje się, że wystarczyło uważniej śledzić ten periodyk, by się dowiedzieć, że także to boskie żądanie było dobre.

Nie wiedzieć czemu znacznie łatwiej znaleźć ilustrację rzezi "naszych" niewiniątek niż cudzych. Ale chyba wyglądało to podobnie.

Nie wiedzieć czemu znacznie łatwiej znaleźć ilustrację rzezi “naszych” niewiniątek niż cudzych. Ale chyba wyglądało to podobnie.

Kiedy czytałem wywiad z księdzem profesorem Józefem Kozyrą, szczęka stopniowo opadała mi na podłogę. Również, a może przede wszystkim, ze względu na konsekwencję księdza profesora. Dopytywany przez dziennikarza jak pogodzić ten okrutny rozkaz z nieskończonym miłosierdziem chrześcijańskiego Boga, wielebny rzecze:

Bóg jest taką tajemnicą, której naraz się nie da objąć. On objawia ludziom swoją wolę stopniowo i wycinkowo. Tu dowiadujemy się, że w celu zachowania wiary trzeba Mu wszystko poświęcić! I że nikt nie jest ważniejszy.

Aha, no tak, z tajemnicą nie można dyskutować, a do tego Bóg był tak bogaty w miłosierdzie, że nie nakazał torturować, tylko od razu zabić (choć przecież mógł)

Tymczasem u Izraelitów chodzi o to, żeby szybko się pozbyć przeciwnika, wyeliminować go, a nie żeby się nad nim pastwić.

No dobrze, ale jakim przeciwnikiem mogły być małe dzieci? Tu ujawnia się cała misterność i dalekowzroczność Bożego planu – otóż (nie wiedzieć czemu) takie dzieci mogłyby nie darzyć morderców swoich rodziców sympatią.

Powstawało pytanie, kto miałby je wychowywać, skoro zabiliśmy ich rodziców. Jeśli my je ocalimy i wychowamy, to kiedy dorosną, wzbudzi się w nich nienawiść do nas. Wychowując je, wyhodowalibyśmy sobie zagrożenie na przyszłość. Było to więc szybkie wyeliminowanie tego zagrożenia.

No tak, to zrozumiałe i całkowicie logiczne, trzeba je zabić dla ich dobra. Ale po co to wszystko robić, dlaczego ludzie mieliby się wzajemnie mordować?

Chodziło o to, żeby nie narazić ludu Bożego na utratę najwyższej wartości, jaką jest wiara w Boga Jahwe.

No, to teraz już wiem dlaczego to tak ważne, żeby nie przyszła tu muzułmańska dzicz, przecież chrześcijańska wizja człowieka jest tak radykalnie odmienna. Mam jeszcze pewien dysonans poznawczy z głoszoną tak dobitnie ochroną życia poczętego, ale nie wątpię ani przez sekundę, że i w tej kwestii ksiądz profesor byłby w stanie wyprodukować właściwą i spójną narrację.

Zapraszam na ćwitera i fejsa.

Alfabet wcale-że-nie-homofoba – część 2

Druga i ostatnia część alfabetu wcale-że-nie-homofoba, część pierwsza tu.

Alphabet_soup_insert_by_strawberryblues_via_Wikimedia

M jak Matka

rzecz jasna nadopiekuńcza. Rola tego stereotypu jest nie do przecenienia, w szczególności w budowaniu poczucia winy nieszczęsnych kobiet, na których w znacznej mierze opiera się potęga największej ostoi homofobii w Polsce.

N jak Natura

z którą homoseksualizm jest sprzeczny. Na nieśmiałą sugestię, że występuje w przyrodzie i to na bardzo szeroką skalę, prawilny homofob odpowie z oburzeniem: ale my jesteśmy ludźmi, nie zwierzętami! czym uczyni dalszą dyskusję niemożliwą (i o to jak rozumiem chodzi).

O jak Ojciec

oczywiście nieobecny (patrz M jak Matka, rzecz jasna).

P jak Prawda

którą trzeba mówić i to bez ogródek, np. nazywając gejów pedałami, co wcale nie jest obraźliwe.

R jak Rodzina

którą homoseksualiści samym swoim istnieniem rozbijają. Walka w obronie Rodziny (koniecznie wielką literą) musi zatem polegać na odmawianiu im wszelkich praw i zastraszaniu, może wtedy znów pochowają się w szafach i Rodzina poczuje się nieco bezpieczniej. Szczytowym wykwitem tej logiki jest wypowiedź niejakiego Pata Robertsona (co prawda o feministkach, ale nie bądźmy szczególarzami): The feminist agenda is not about equal rights for women. It is about a socialist, anti-family political movement that encourages women to leave their husbands, kill their children, practice witchcraft, destroy capitalism and become lesbians.

S jak Seksualizacja

czyli innymi słowy edukacja seksualna. Przykładem seksualizacji może być to, że młodzież dowie się że istnieją różne orientacje seksualne i niekoniecznie należy lać pedałów po mordzie (patrz: P jak Prawda).

T jak Terapia Reparatywna

czyli rzekomy sposób pomocy osobom homoseksualnym. Nieszczęśników należy poddać torturom fizycznym i psychicznym, tylko dlatego, by nie zaburzać idealnego obrazu świata. Warto w tym kontekście dodać, że wielu uczciwych psychologów, którzy zwłaszcza ze względów konfesyjnych uczestniczyli w tym procederze, widząc jego opłakane skutki wycofało się i nawet przeprosiło. Dość wspomnieć amerykańską organizację Exodus, ale i w Polsce zdarzyło się, że autorzy książki Męska rozmowa wydali dekadę później kolejną Wyzywająca miłość, w której rewidują swoje tezy o zbawiennych skutkach zmiany orientacji seksualnej.

U jak Urolog

z którym prędzej czy później spotka się każdy gej w wyniku swojego rozwiązłego trybu życia. Wiadomo przecież, że zgodnie z katolickimi statystykami na widok geja czy lesbijki chrześcijańscy lekarze i pielęgniarki kryją się po kątach szpitala, tyle chorób roznosi takie indywiduum. Przy okazji: średni wiek mężczyzny zawierającego małżeństwo jednopłciowe we Francji wynosił 50 lat, kobiety – 43 (prawdopodobnie w znacznej części byli to ludzie, którzy całe życie czekali, by móc w końcu założyć, o przepraszam, rozbić rodzinę).

W jak Wstrzemięźliwość

czyli katolicka recepta na szczęśliwe życie dla każdego geja i lesbijki. W zasadzie powinienem to umieścić pod T jak Tortura, ale ta literka była już zajęta.

Y jak Yeti

który wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nie istnieje, ale czy to miałoby przeszkodzić czytelnikowi wykopu o nim mówić?

Z jak Zranienie

Geje i lesbijki to nie są po prostu “geje i lesbijki”. To osoby “dotknięte” homoseksualizmem, ewentualnie (lepiej) nim zranione. To nie może być po prostu część czyjejś tożsamości, to musi być coś wstydliwego, niegojąca się rana, nieprzerwane poczucie winy, do którego dobrzy katolicy będą podchodzić z delikatnością i szacunkiem.

BTW: ćwiter i fejs to bardzo wartościowe media społecznościowe, wiecie?